Wołowski i Dolnobrzeski Klub Karate Kyokushinkai

 shihan Andrzej Drewniak (8 Dan) Klub Wróć


Andrzej Drewniak "Pierwszy Samuraj w Polsce", absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Akademii Wychowania Fizycznego na kierunku trenerskim w Krakowie. Założyciel pierwszej w Polsce sekcji karate. Sekretarz generalny Europejskiej Organizacji Kyokushin (EKO), wiceprezes Polskiego Związku Karate, uczeń sławnego Masutatsu Oyamy należący do elitarnej grupy "uchi-deshi" (uczniów wewnętrznych).

Człowiek legenda. Niedościgniony wzór dla wielu ludzi, dla których karate to siła i harmonia. Trudno uwierzyć kiedy mówi, iż karate poświęcił ponad 20 lat swojego życia. Nie zamierza rezygnować z raz obranej drogi. "Czuje się mnichem karate" mówi o sobie. Niestrudzenie propaguje karate, stara się być przewodnikiem dla tych, którzy szukają spełnienia. Młodzi ludzie zapisują się na karate, marzą o szybkich sukcesach w szkole i na podwórku. Chcą być silni i niepokonani. Zaczynają trenować i często szybko się rozczarowują. Zamiast spodziewanych pojedynków na macie, muszą milczeć na treningu, medytować co początkowo śmieszy i irytuje, muszą nauczyć się najtrudniejszego, punktualności. Podczas pobytu w Japonii kiedy na pierwszym treningu położono przed nim biały pas przeznaczony dla początkujących karateków, nie wróżyło to niczego dobrego. Było to symboliczne ostrzeżenie, że uczniowie słynnej szkoły Masutatsu Oyamy nie uznają jego3 dana i prawa do noszenia czarnego, mistrzowskiego pasa. Dla Japończyków stopnie nadane w Europie, czy gdziekolwiek poza ich krajem nie mają najmniejszego znaczenia. Od niego, Polaka, żądano więc zmiany ozdoby kimona. Odmówił. Wkrótce musiał sobie radzić nie tylko z ciężkim, wyczerpującym treningiem. Zjawił się w Tokio znacznie później niż zamierzał. Zresztą szansę wykorzystał dosłownie w ostatniej chwili. Trzydzieści osiem lat to nie jest najbardziej odpowiedni wiek na pobieranie nauk w najtrudniejszej szkole karate na świecie. Olbrzymie kłopoty z wyjazdem, przypominające nieco scenariusz filmu sensacyjnego nie wynikały jednak z jego winy. Marzyć o szkole Oyamy zaczął shihan Andrzej Drewniak od czasu kiedy kilka razy znalazł się w Tokijskim Dojo. Przy okazji Mistrzostw Świata w 1975r. Po wielu zabiegach, poparciu szefa Europejskiej Organizacji Loeka Hollandera dostał w 1979r. roczne stypendium i zaproszenie do Japonii. W Europie był już postacią znaną. Założony przez niego w Krakowie Klub Kyokushinkai stał się, najsilniejszym ośrodkiem tego stylu w krajach socjalistycznych. Ale dopiero po sześciu latach wylądował na Tokijskim lotnisku.

Wcześniej długo trenował judo. zdobywając tytuł wicemistrza polski, a potem ju-jitsu. W Krakowie pracował jako instruktor obu tych stylów. Próbował wszystkiego: Kung-Fu, Shotokan, Tae Kwon Do, ale po lekturze książek Masutatsu Oyamy zdecydował się jednak na Kyokushinkai. W 1974r. został pierwszym Mistrzem Polski w wadze średniej. Dzięki temu, że Shihan Drewniak miał okazję jako jedyny Polak ćwiczyć u słynnego Masutatsu Oyamy zaprocentowało tym, że jest on autorytetem nie tylko u nas w kraju, ale i na całym świecie o czym świadczy między innymi wypowiedź kancho Shokei Matsui (8 dan), który tak mówił o Andrzeju Drewniaku:

"...To człowiek, który jest prawdziwym mnichem karate. Kiedy przybył do Japonii, różnica  pomiędzy mną a nim była taka jak pomiędzy niedźwiedziem i tygrysem. Andrzej Drewniak  pracował nad sobą, walczył jak lew. To sprawiło, że jestem dla niego pełen podziwu. Ale nie tylko dlatego, że zgłębiał tajniki karate. Dzięki niemu Kyokushin w Polsce rozwinęło się bardzo mocno. Za to dziękuje shihan Drewniakowi i myślę, że Europa skorzysta z jego doświadczeń..."